,,Kto ucieka od historii, tego historia dogoni” ~ Janusz Korczak
Właśnie tego cytatu postanowiłam użyć, bo żaden inny nie pasuje tak do całej sytuacji jak te mądre i prawdziwe słowa człowieka o wielkim sercu i miłością do dzieci, a oprócz tego lekarza i pedagoga – Janusza Korczaka, który poszedł ze swoimi podopiecznymi w 1942 r. na śmierć w obozie koncentracyjnym w Treblince.
Obozy koncentracyjne to rana na ciele społeczeństwa, wydaje mi się że w dużej mierze polskiego, która mimo upływu trochę ponad 80 lat się nie zagoiła. Prawdopodobnie nigdy się nie zagoi, a nawet jeśli to zostanie uporczywy ślad. I dobrze. Bo o takich rzeczach się pamięta, by okrucieństwo tej skali, nigdy się nie powtórzyło.
Niestety są jednak ludzie (i to wykształceni, posiadający jakąś sprawczość), którzy poddają wątpliwości ten element naszych dziejów. Od lat o wielu wydarzeniach z przeszłości się dyskutuje, czy były dobre, potrzebne, czy też prawdziwe. Można się zastanawiać co tak naprawdę wydarzyło się na Przełęczy Diatłowa, że to brednie, że mogło to być UFO, albo na temat innych podobnych historii…ale na litość Pana Boga, ludzie…gdzie podważać istnienie komór gazowych w Auschwitz?!
Ale zanim dalej – trochę faktów historycznych…
Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie miejsca pamięci i muzeum Auschwitz-Birkenau, pierwszy raz w Auschwitz, cyklonu-B jako sposób na zamordowanie, użyto 3 września 1941 r. Cały ,,proces” (choć to słowo wyjątkowe bezduszne jak na okoliczności, wiem) miał miejsce w piwnicach bloku 11, co przez ,,względy logistyczne” było trudne. Pod koniec września zamieniono więc kostnicę przy krematorium w komorę gazową. Wprowadzanych do niej później Żydów zapewniało się, że jest to miejsce do obowiązkowej dezynfekcji, jednak zamiast strumienia wody…no właśnie, ulotnił się śmiertelny gaz. Wiosną 1942 r. w Birkenau w domu wysiedlonego chłopa powstała tymczasowa komora gazowa. W tym też rozpoczęto budowę 4 wielkich komór gazowych, które oddano do ,,użytku: w marcu 1943 r. Pamiętajmy, że oprócz zamordowanych w nich Żydów czy Romów zginęli tam również Polacy…
Większość z nas słyszała jak Grzegorz Michał Braun, tak popularny ostatnimi czasy (moim zdaniem niestety) mówił, że komór nie było. Swoją drogą taki patriota, a podważył miejsce mordu swoich rodaków…No, było to wstrząsające, ale można było naiwnie pomyśleć, że jego głos był niczym ta jedna rodzynka w serniku, o którym pani w cukierni się zarzekała, że będzie bez suszonych winogron. Nic bardziej mylnego..
15 stycznia 2026 r. na kanale ZERO, była transmitowana Liga Debat, w której to wystąpił m.in. pan Roman Fritz, poseł na sejm X kadencji, który swoje biuro poselskie ma w Rybniku – moim mieście (z całą miłością do mojej małej ojczyzny, znalazłam kolejną skazę na diamencie). Podczas rozmowy 1 na 1 z Tobiaszem Bocheńskim poddał wątpliwości prawdziwość źródła zagłady…Ale co się będę produkować…Pozwolę sobie zacytować całą tę wypowiedź (chodź wypowiedź to zbyt ładne słowo, sami poszukajcie Państwo bardziej adekwatnego określenia…)
,,Dla własnej potrzeby sprawdzałem w Internecie coś, żeby znaleźć na temat komór gazowych w Auschwitz i proszę pana…no nie ma zbyt wiele, nawet proszę sobie wygooglować czy są zdjęcia komór gazowych. Okazuje się, że są zdjęcia tylko 2 budynków, ale to każdy budynek może właśnie tak wyglądać jak te zamieszczone w tym Internecie…Dowodów na to w samym Internecie praktycznie nie ma, ale Grzegorz Braun wypowiedział się jasno, że ma z biegiem lat coraz więcej wątpliwości, bo po prostu wiele jest dezinformacji. Tak było w Dachau. W Dachau również miały być komory gazowe, ale okazało się, że to była dezinformacja, ponieważ żył jeszcze starszy człowiek – kapłan – który wówczas zdementował to i powiedział, że w Dachau żadnych komór gazowych nie ma. Proszę pana, odsyłam do materiałów książkowych, do materiałów źródłowych, aby się dowiedzieć i podszkolić z tej dziedziny”
Trochę ponad minuta. Tyle wystarczyło, żeby uderzyć w historię. W historię kraju, ludzi, którzy przeżyli te straszne czasy, ale przede wszystkim ludzi, którzy w tych właśnie komorach wydali ostatnie tchnienie.
Jak zimnym człowiekiem trzeba być, żeby po setkach świadectw ofiar wojny, wygadywać takie bzdury i jeszcze (co moim zdaniem jest czystą bezczelnością) wymądrzać się i odsyłać do źródeł?
Powiem tyle. Komory gazowe były. Niestety. Mówię, niestety bo były one źródłem cierpienia. Niewyobrażalnego, niezasłużonego, nieludzkiego. Czego natomiast nie ma? Komórek mózgowych.
Panowie Fritz, Braun i wszyscy wy, którzy powielacie te bzdury. Wstydźcie się.





Bez zbędnego zadęcia, a jednak z treścią – szanuję.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Dobrze się czyta coś, co powstało z ciekawości, a nie z obowiązku.